NAJMŁODSI CZARNIECCZYCY PO EGZAMINIE

Komuż nie śmiałaby się buzia na widok młodszego kolegi pałaszującego papryczkę chili? Takie i inne tory przeszkód można było obserwować podczas otrzęsin klas pierwszych. Organizatorzy (moja klasa – II „a” pod kierunkiem p. Teresy Kurzępy i p. Marty Sadowskiej), nieskromnie stwierdzę, stanęła na wysokości zadania. W poniedziałkowe popołudnie (24 września) „gości przybyło dostatek”. Sześć wycieńczających, karkołomnych konkurencji, które oceniało wymagające jury w dwuosobowym składzie: p. Jolanta Maciejewska i p. Marta Sadowska, miało przetestować nowych licealistów. Ci musieli, jak to określił przedstawiciel SU, od niemal pierwszych chwil pobytu poczuć klimat naszej szkoły. Tego dnia, trzeba przyznać, nic by się nie udało, gdyby nie profesjonalizm Pawła Przybylskiego, który z humorem, a jednocześnie z taktem i kulturą poprowadził całą imprezę. Czemu się dziwić, to przecież były radny MRMCH i aktualny zastępca przewodniczącego SU! Jakże żałuję, że w bieżącym roku nie startował w wyborach. Takich ludzi nam trzeba! Co może się w życiu przydać? Umiejętność karmienia z zamkniętymi oczami. Specjaliści w tej dziedzinie są w klasie I „b”. Podobno nie tylko „kotki” lubią mleko. Cała klasa I „a” pije ten biały płyn bez użycia rąk. Do wiadomości pracowników stołówki szkolnej - chrzan wasabi i papryczka chili to przysmak wszystkich klas pierwszych? Chyba nikt nie ma wątpliwości, że wśród Czarniecczyków jawi się wiele odkrytych i nieodkrytych talentów. Dlatego organizatorzy w ich poszukiwaniu przygotowali zadanie, które polegało na narysowaniu swoich wychowawców. Nauczyciele chętnie im pozowali. Nie mamy, niestety, następców Wyspiańskiego, Boznańskiej czy choćby Mleczki. Są jednak tęgie umysły ścisłe, które już wszystko zdołały zgłębić o naszych poczciwych, starych murach. Bezkonkurencyjna pod tym względem okazała się klasa I „a”. Jak skutecznie podnieść poziom adrenaliny, gdy zainteresowanie widzów spada. „Pieniądze, ach pieniądze” są świetnym sposobem. Nie od dziś jednak wiadomo, że mamona jest zdradliwa, szybko znika i czasem, jak to było w tym przypadku, zamienia się w białą, zdrową mąkę pszenną. Do wtorku mączny pył unosił się, ku radości pań woźnych, w auli W. Ambroziewicza. Nie samymi konkurencjami tego popołudnia żyli Czarniecczycy. Rewelacyjni Tomasz Mordacz oraz DJ Arczi zaprosili wszystkich na parkiet. Bawiło się wielu miłośników tańca. Ile to już dyskotek przetrzymał Stefan Czarniecki, spoglądając „hetmanim” okiem na bawiącą się młodzież?!


Julia Kaszczuk